Kazanie na Serce Boże – 12 VI 2026 o. dr hab. Wacław Królikowski SJ, prof. AKW

Bazylika Najświętszego Serca Pana Jezusa, 12 VI 2026

Czytania: Pwt 7, 6-11; 1 J 4, 7-16; Mt 11, 25-30

Święty Jan Paweł II, powiedział w Zakopanem pod Wielką Krokwią, w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, 6 czerwca 1997 roku:

„Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa jest niejako wspaniałym dopowiedzeniem do Eucharystii, i dlatego Kościół wiedziony głęboką intuicją wiary obchodzi to święto Serca Bożego nazajutrz po zakończeniu oktawy Bożego Ciała”.

  1. Dzisiejsza Ewangelia zawiera pewien paradoks. Jezus zwraca się bezpośrednio do wszystkich osób utrudzonych i obciążonych ciężarem życia. Zwraca się do nich jak do znużonych wędrowców. Tymi wędrowcami jesteśmy my sami, Jego uczniowie. Każdy z nas zmierza przecież do wyznaczonego celu. Każdy z nas dźwiga mniejszy lub większy ciężar odpowiedzialności za siebie, za swoich bliskich, za społeczność, w której żyje. Każdy z nas podejmuje codzienne obowiązki. Równocześnie każdy z nas doświadcza swoich słabości, a także spotyka się ze słabościami wędrujących z nami osób bliskich lub nam nieznanych. Grzech, trud, zmęczenie fizyczne i duchowe oraz różnorakie cierpienia są wpisane głęboko w nasz ludzki los.

Jezus jednak dostrzega nasz trud. Co więcej, ten człowieczy trud stał się również Jego udziałem, bo przecież był jednym z nas. Żył jak człowiek i pracował jak człowiek. Kochał ludzkim sercem. Cierpiał jak człowiek i umierał jak człowiek. Ale jednocześnie był i jest Synem Bożym. Jezus Chrystus jest – jak głęboko wierzymy – „Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego”. On mocą swojego zmartwychwstania odmienił radykalnie nasz los i dlatego jako jedyny może skutecznie nas wspierać w naszym wędrowaniu do domu Jego i naszego Ojca. I dlatego kieruje do nas zaproszenie: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Słowa te ujawniają wrażliwość Serca Jezusa, a zarazem ukazują istotę Jego zbawczej misji. On jest cały dla nas. On chce być towarzyszem naszej drogi. Chce być naszym wsparciem, drogowskazem, pokarmem. On chce być dla nas wszystkim. Czy gotowi jesteśmy przyjąć taki dar i takie wsparcie, pamiętając o tym, że nie jesteśmy samowystarczalni, że nie zbawimy się sami, polegając na własnych tylko siłach?

  1. Paradoks dzisiejszej Ewangelii polega na tym, że przychodząc do Jezusa i szukając u Niego pokrzepienia, słyszymy słowa: „Weźcie moje jarzmo na siebie” (Mt 11,29). Co to za jarzmo, które przynosi pokrzepienie, a które Jezus nazywa „słodkim”? I co to za brzemię, które jest „lekkie”? Jest to jarzmo Chrystusa, a więc jarzmo miłości! Miłość to najważniejsze źródło siły dla utrudzonego życiem człowieka. Miłość to jedyne lekarstwo na wszystkie nasze zranienia, niedomagania, słabości i zmartwienia. Miłość to najbardziej charakterystyczny i wiarygodny znak rozpoznawczy uczniów Jezusa. „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeżeli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Jezus określił również miarę tej miłości: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). A On nas umiłował do końca. Dlatego też i nasza wzajemna miłość nie ma wyznaczonych granic.

Miłości możemy i powinniśmy się uczyć w szkole Jezusa. Biorąc na siebie jarzmo przykazania miłości, słyszymy słowa Mistrza z Nazaretu: „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29). Miłość Jezusa wydaje się bezbronna. Nie narzuca się, nie czyni hałasu, nie jest zaborcza. Miłość Jezusa przyjmuje postać pokornej służby człowiekowi. Jak mówi św. Paweł, nasz Zbawiciel „nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi […]. Uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,6-8). Oto w jakiej szkole mamy się uczyć służyć braciom i siostrom, zwłaszcza tym najbardziej bezbronnym, najmniejszym, zepchniętym na margines życia w społeczności.

  1. W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa wspólnota Kościoła odczytuje dzisiaj jedną z najpiękniejszych kart Nowego Testamentu. Święty Jan Ewangelista odsłania przed nami głębię doświadczenia samego Boga. Dla naszego umysłu Bóg pozostaje niewyobrażalny, pozostaje zawsze największą Tajemnicą. A jednak Apostoł wskazuje nam drogę do poznania Boga. Jest to droga miłości. „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1 J 4,7-8). Tak więc miłość prowadzi nas do Źródeł życia. Miłość pozwala nam poznać Boga. Jarzmo Chrystusowej miłości wytycza nam drogę i prowadzi do celu – do Królestwa Bożego, które jest odwieczną Krainą życia i miłości.

Św. Jan przypomina nam kolejną, podstawową prawdę: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1 J 4,9). Bóg nigdy nie pogodził się z faktem, że nasi prarodzice przez nieposłuszeństwo wobec zamysłu Bożego wybrali drogę śmierci. Bóg stworzył nas z miłości i zbawił nas z miłości. Bóg jest zawsze pierwszy w miłości. To „nie my umiłowaliśmy Boga, ale On sam nas umiłował i posłał swojego Syna” (por. 1 J 4,10). Doświadczenie miłości ze strony Boga powinno zaowocować naszą wzajemną miłością. To także przekonanie św. Jana, którym się z nami dzisiaj dzieli: „Jeżeli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy miłować się wzajemnie” (1 J 4,11). Oto najważniejsze przesłanie związane z dzisiejszą uroczystością.

  1. Zmarły w ubiegłym roku papież Franciszek, jezuita, duchowy syn św. Ignacego Loyoli, był wielkim czcicielem Najświętszego Serca Pana Jezusa. W ostatnich miesiącach swojego życia, patrząc na zagubiony świat, pogrążający się w konfliktach i bratobójczych wojnach, przekazał Kościołowi encyklikę Dilexit nos – o miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa. Papież, nie tracąc nadziei, wyraził w tym dokumencie swoje najgłębsze przekonanie, że „świat może się zmienić zaczynając od serca” i że w Sercu Chrystusa stajemy się zdolni do

„budowania Królestwa miłości i sprawiedliwości na tym świecie. […]. Proszę Pana Jezusa – pisał papież Franciszek – aby z Jego Najświętszego Serca wypłynęły dla nas wszystkich strumienie wody żywej, aby zagoić rany, które sobie zadajemy, aby umocnić naszą zdolność kochania i służenia, aby pobudzać nas do nauki wspólnego podążania ku światu sprawiedliwemu, solidarnemu i braterskiemu” (nr 28, 220).

Wielkim czcicielem Serca Chrystusa był Karol Wojtyła – Jan Paweł II. Jak całe jego pokolenie, był wychowany w atmosferze bardzo żywego kultu Serca Pana Jezusa w okresie międzywojennym. Ośrodkiem tego kultu była i jest tutejsza Bazylika Jezuitów, w której się dziś modlimy. Ojciec Święty codziennie odmawiał litanię do Serca Pana Jezusa i codziennie modlił się słowami: „Wszystko dla Ciebie, Najświętsze Serce Jezusa”.

  1. Przywołajmy jeszcze słowa św. Jana Pawła II sprzed czterdziestu lat, zawarte w liście do Petera-Hansa Kolvenbacha, ówczesnego generała Towarzystwa Jezusowego, z okazji 30. rocznicy ogłoszenia encykliki o sercu Bożym Haurietis aquas. W liście tym Jan Paweł II zachęca nas do szerzenia kultu Serca Pana Jezusa:

„Spoglądając na Serce Jezusa, serce człowieka uczy się poznawać prawdziwy i jedyny sens własnego życia, uczy się swego przeznaczenia, rozumienia wartości prawdziwie chrześcijańskiego życia, uczy się strzec przed ułomnościami ludzkiego serca, łączenia synowskiej miłości wobec Boga z miłością bliźniego. Tak oto – a jest to prawdziwe zadośćuczynienie, którego oczekuje Serce Zbawiciela – na ruinach nienawiści i przemocy będzie mogła powstać cywilizacja Serca Chrystusa” (5 X 1986).

       Jako utrudzeni i obciążeni wędrowcy, zmierzający do domu Ojca, wołajmy:

„Panie, nasz Boże, ukształtuj nas na podobieństwo Serca Twojego Syna i rozpal Jego miłością, abyśmy upodobnieni do Niego stali się na wieki uczestnikami odkupienia”.

„Jezu – Zbawicielu świata, Jezu – Towarzyszu naszej drogi, Jezu – cichy i pokornego serca, uczyń nasze serca według Serca Twego”.

Amen!